25 - lecie działalności

Strona została poświęcona przypomnieniu działań jakie podejmowaliśmy w ciągu 25 lat naszej działaności.

Na początku chcielibyśmy zaprezentować Państwu listy, które otrzymaliśmy w ciągu naszej działalności od Rodaków ze Wschodu

1. List z 15 listopada 2002

Dobry mój Panie Karolu! Kochana Pani Krystyno!

Jesteście dla mnie starszą siostrą. Kocham Was bardzo jak kwiaty swe słońce, dające życie i szczęście. Jesteście dla drożsi niż klejnoty i złoto! Żyjcie 100 lat! Gorąco proszę Boga o potrzebne łaski dla Was! Wszystkie smutki, bóle i choroby do kącika schowajcie – o mnie, proszę Was bardzo, choć troszeczkę pamiętajcie. Wdzięczna, życzliwa Jadwiga.

Pozdrawiam wszystkich darczyńców, życzę wszystkiego najlepszego, błogosławieństwa Bożego i opieki Matki Bożej Ostrobramskiej.

15 listopada 2002 roku.

Potrzebny sprzęt muzyczny, żywność, ubranie i wszystko co potraficie zebrać. Prosić bardzo ciężko, lżej dawać. Coś choruję, kaszel, ale pracować trzeba, dużo pracy, czekamy św. Mikołaja – 28 dzieci. Jak zawsze puka mój dobry Mikołaj – Karol 6 grudnia. To cud!

2. List z 2003 r.

"Kochani!

Bardzo przepraszam, że tak długo milczałam. Zaczynałam dużo razy, gdzieś traciłam listy, znowu… Codzienne problemy, bardzo szkoda tych dzieci. Dzwoniła Helenka i antek, prosili w szkole katechetkę, aby nasz telefon zabrała. Płaczą, proszą o pomoc, a ja nie mogę nic zrobić.  Nie wiem kogo prosić o pomoc, radę. Jest 16 800 dzieci, które nie uczęszczają do szkoły, chodzą głodni, kradną – i nikt ich nie zabiera do internatu, a tych dobrych zabrano… Uczniowie naszej szkoły są Wam wdzięczni za wszystko. Komputer nie działa, coś trzeba zmienić, chyba w drodze uszkodzono. I nie ma myszki. Ale to nie jest ważne! Ważna jest pamięć o nas, troskliwa Wasza pomoc, opieka nad nami, a żyć można i bez komputera. Stan mojego zdrowia nie pozwala być przy komputerze. Radosnym było spotkanie z Wami. W sercu zawsze pozostaje tęsknotka, żal za tymi razem spędzonymi cudownymi chwilami. Ja bardzo czekam na Was. Kocham! A w maju prosimy, żebyście przyjechali z kolegami na tydzień. Już będą jagody, mleko, sery, jajka i czyste powietrze. A w szkole dużo miejsca na nocleg. Weselej nam będzie. Pani Józefa czeka na spotkanie z Wami. Pani Krystyno! Bardzo Was zapraszamy, nie pamiętajcie złego, prosimy o przebaczenie. Tak długo nie pisałam, miałam dużo Krzyży. Całym sercem dziękujemy Wami i Panu Karolowi, wszystkim Darczyńcom. Czekamy na Was. Kochamy Was i Polskę! Bóg zapłać za pamięć i pomoc, za opiekę nad nami, za każdy Wasz przyjazd. Serdecznie dziękujemy i zawsze czekamy na Was!

Życzliwa Jadwiga i wdzięczni uczniowie naszej szkoły.

2003, marzec 25"

3. Listy z Litwy 2004

Kochana Pani Krystyno i Panie Karolu!

Serdecznie dziękują wszystkie dzieci naszej szkoły za dobrą wiadomość: oczekujemy bardzo waszego przyjazdu. Bardzo życzymy dobrego zdrowia. Od bólu głowy trzeba jeść orzechy włoskie, bo one mają skład mózgu, pić herbatę z jednym listkiem orzechowym, przykładać listek kapusty na chore miejsce i tak robić kompres. Ja Wam nazbierałam takich listków, chociaż mój orzech jeszcze mały, tylko trzeci rok. Widziałam u Was tak dużo drzew, nawet u sióstr Albertynek w Krakowie. Proszę tak zrobić jak ja radzę. Bardzo dobry lek – orzech włoski.

Ja życzę Wam dobrego zdrowia, udanej podróży, pomysłów.

…. Słuchał mamy, nas. A było nas 6 dzieci. Teraz gniewają się, że ojciec często błądził w życiu, był 2 razy żonaty (na innych), a gdy zachorował wrócił do mamy, do ślubnej żony, bo jest słaby, potrzebuje opieki, pomocy, leków. Takie jest życie, trzeba przebaczać, pomagać, cierpliwie znosić bóle i ziemskie krzyżyki. Wiem, że i pani Krystyna ma mamę, swoje problemy. Będziemy czekać (na) Was. Prosimy o środki czystości, cukier, żywność, bajki dla dzieci, ubranie, sukieneczki dla dziewczynek. Tak wesoło chociaż kilka cudownych chwil spędzić z Wami. Serce bije częściej, radośniej i ciekawiej jest żyć, śmielej, bo odczuwam Waszą troskliwą opiekę, pomoc, dobre rady. Ja nawet mogę Was prosić o pomoc, piszę swoje problemy, a Wy cierpliwie (je) wypełniacie. Bóg zapłać Wam za wszystko. Proszę wybaczyć za błędy, wszystko co złe. Ja bardzo kocham Was i zawsze o Was pamiętam, czekam. Przepraszamy serdecznie za kłopoty, które sprawiliśmy Wam. A tymczasem jeszcze raz serdecznie dziękujemy za Waszą dobroć, pomoc, życzliwość i złote serca! Niech Wam Bóg zapłaci i niech Wam zdrowie służy, abyście żyli jak najdłużej. Niech Wam zawsze Bóg dopomaga i łask da wiele byście mogli długo pomagać Polakom Wileńszczyzny.

Z szacunkiem do Was życzliwa Jadwiga i wdzięczni uczniowie polskiej szkoły w Senasalisie.

 

Czekamy (na) Was bardzo! Jest zimno teraz, ale w marcu będzie ciepło.

 

Kochanemu Panu Karolowi życzę dużo, dużo zdrowia, radości i szczęścia.

4. Listy z Litwy

Kochana Pani Krystyno! Szanowny Panie Karolu!

Od 1 września dzieci z rodziny już w szkole. Wesołe, zadowolone, tylko mnie jest bardzo trudno, trzeba je nakarmić, umyć, odzież, obuwie i dać im miłość, macierzyńską i ojcowską. Dzieci mówią, że Pan Karol był latem, dużo im pomógł, ale dlaczego do nas nikt nie przyjechał? Możliwie coś złego było z naszej strony? Proszę nam wybaczyć, przepraszamy najserdeczniej i bardzo prosimy być naszymi opiekunami, bo zginiemy. Bardzo rodzina ... , Antek oczekuje waszej pomocy, oczekujemy nawet dobrej rady. Smutno bez Was… Na 1 września nie było nikogo. Tak ciężko bez Was. I Pan Grzegorz ma inne sprawy i obowiązki, często bywa w Europie, w innych miejscach objawień Maryjnych. Każdy ma swoje biedy, problemy, a jak tak oczekuję Waszej pomocy. Czekają na Was dzieciaki. Pani Józefa. Może chociaż św. Mikołaj zawita do nas? Zapytujemy o Wasze zdrowie, o plany i mamy nadzieję, że spotkamy się. Czekamy Waszych listów, przyjazdu, pomocy, chociaż malutkiej, dla dzieci – sierotek z rodziny …………………

5. Listy z Litwy

Kochanemu Panu Karolowi i wszystkim członkom „Kresów”, wszystkim Dobroczyńcom z Krakowa bardzo serdecznie dziękujemy!

Szczere, serdeczne słowa uznania, pięknych, słonecznych, pogodnych i dobrych dni w życiu, ogromne bóg zapłać życzymy panu Karolowi i Pani Krystynie. Dzięki Waszej pomocy, ofiarności i cierpliwości, ta radość i to szczęście panuje w serduszkach naszych dzieci w chwili waszego przyjazdu, w czasie oczekiwania na miłe spotkania z Wami. Teraz bardzo potrzebna kserokopiarka, ta mysz do komputera, atrament, bo tego nie było, może do Sabiny 2 zaniesiono, ale nie pytamy, bo powiedziała, że wszystko to jej należy. Ja nie chcę psuć humoru, lepiej milczę. Ona umie mrugnąć chłopom, a oni gotowi wszystko jej oddać. Możliwe, coś do sióstr Albertynek przyniesiecie, a przy okazji dzieci będą mieć na pamiątkę, spotkają się z Wami. Pani Krystyna na Woronicza 10 chyba zadzwoni, a tam powiedzą, kiedy my będziemy u nich, bo Pan Grzegorz nie pozwoli mnie szukać Was, a spotkać się bardzo bym chciała. Życzę dobrego zdrowia, pomocy Boskiej. Wiem z listu Waszego o wielkiej pracy, która Was czeka. Nie wiem czy otrzymacie ten list. Pisałam Wam wcześniej, nie ma odpowiedzi, ale wiem, że dużo spraw różnych macie na głowie, a więc czekam spotkania z Wami, jak pisano w liście. Potrzebne przybory szkolne, coś ciekawego dla 1 klasy, będzie ich 7, w 0 – też 7, w całej szkole 30. Czekam spotkania z Wami. Kocham Wam! Dziękuję Wam serdecznie!

6. Listy z Litwy

Kochani!

Dla rodziny .... potrzebna chociaż mała pralka, w szkole jest Wasza, ale im (dla nich) im też potrzebna. Może oddać im tę, którą przywieziono do szkoły, ale i dla Pani Józefy i dla szkoły, ona bardzo potrzebna. Nie wiem – co prosić! I odzież i obuwie i produkty – wszystko jest potrzebne. Kochana Pani Krystyno! Sabina będzie rodzić w październiku 4 dziecko. Teraz ma młodego faceta, chłopak. Teraz i jej pomagam, bo 3 dzieci chodzi do naszej szkoły. Zaczęłam wczoraj, ale teraz w szkole remont ubikacji, w ciągu 2 tygodni będzie ładniej, bo wszystko było zgniłe, stare, wyprosiłam u Mera pieniądze na ten remont. Piszę i modlę się o Wasze zdrowie, o przyjazd, o pomoc. Nie ma w szkole takich pracowitych nauczycieli, a chciałabym mieć! Jedna starsza Pani Monika pracuje czasowo w 0 (zerowej) klasie i Pani Józefa pomagają, a te dwoje młodych nic nie warte! Tylko kawa i spotkania, myślą o kochaniu. Ja się nie dziwię, młodzi, ale  i ja byłam młoda, ale chciałam tak pracować, aby dzieciom było ciekawie, starałam się uczyć bycia dobrym, zachęcałam do nauki, do pracy, do pieśni i tańca.

CD.

Teraz jestem stara, a młodzi tego też nie robią. A więc znowu staram się śpiewać, tańczyć, od bólu płakać i skakać. Kochana moja siostrzyczko! Pani moja najlepsza, Pani Krystyno! Proszę mi wybaczyć, ale teraz proszę:

  1. Potrzebny telewizor, chociaż mały i wideo, bo są kasety z bajkami, a dlatego leżą. I dzieci z internatu przywiozły. 15 kaset, ale tylko leża bez korzyści.
  2. Dla kuchni potrzebne garnki, ale 2 mniejsze i 2 większe, bo chcę oddać rodzinie (...).
  3. Z Polski na Litwę przywożą takie plastikowe podstawki pod kwiatki, tz takie pod wazoniki, gdzie wstawia się kwat. Mówią, że je produkują w Polsce, ja kupiłam kilka, ale wazonów jest dużo.
  4. U Was był festyn piosenek. Możliwe są dziecinne piosenki? Ja włączę i nauczę nasze dzieci, bo chcę zaciekawić je, rozweselić, bywają w szkole o 7 do 17. Całe 10 godzin, niemożliwym czytać, pisać i rachować. Trzeba śpiewać, tańczyć, jeść. A więc proszę bardzo o ładne piosenki dla małych dzieci. Wiem, trudno Wam, ale bez Was moje życie niemożliwe.

 

7. Listy z Litwy

Kochani Przyjaciele!

Zapytujemy o Wasz powrót do Krakowa, czy szczęśliwie dojechaliście? Serdecznie dziękujemy za miłe, cudowne spotkanie, za prezenty, troskliwą opiekę o nas. Bóg zapłać! Składamy Wam najserdeczniejszy bukiet życzeń. Niech dobry Bóg wspiera Was w pracy codziennej, a wielorakie obowiązki nie gaszą uśmiechu na Waszych twarzach. Zawsze czekamy na Was, w każdej chwili. Teraz często bywa sprawdzian, wywiad, policja. To związane jest ze sprawą rodziny ... Chyba już za krótki czas dzieci znowu będą w szkole? Paczki na nich czekają, a w skarbonkach Wasze ofiary. Bóg zapłać! Niech wiara zagości, niech miłość zagości w nas! Byłam 2 razy w Internacie, płaczą, proszą się do szkoły, a co ja mam zrobić, jestem niczym, to tak starosta surowo ich męczy. Teraz zrobiliśmy remont, czysto, ciepło, w szkole 3-4 razy otrzymują posiłek, spokojnie. Jest 17 tys. Dzieci, które wcale nie uczęszczają do szkoły. A nasi zawsze jak dzwoneczki, jak kwiatuszki, ptaszęta kochane – w szkole nawet w silny mróz! Aniołeczki złote! Tak kochamy je. Antek – cudowny, wdzięczny, upadł na kolana i płacząc prosił Boga o powrót do szkoły, o spotkanie z Wami, z Panem Karolem. Takich dzieci nie było w ciągu mojej pracy -39 lat. Na wsi nigdy nie kradli, o każde jabłuszko prosili i dziękowali każdemu. Pani Krystyno! Piszemy książkę „Więcej szczęścia jest w dawani aniżeli w braniu” lub „Sens mojego cierpienia”. Wydaje mi się, że Bóg nie zwraca uwagi na wszystko co się dzieje w świecie, przemoc, wojny, głód, choroby i inne cierpienia… Ale odczuwam zawsze pomoc Bożą w największych cierpieniach i biedach. Katastrofy, choroby i inne cierpienia mają swój sens, ponieważ pozwalają zrozumieć nieszczęście błędnego wyboru, niewłaściwego korzystania z wolności. Chrystus przyszedł na ziemię, aby nas zbawić przez swoje cierpienie. Ono stało się wyrazem Jego miłości nieograniczonej. Zbawiciel przez Swoją mękę i śmierć nadał cierpieniu wartość zbawiającą. A me życie jest tylko cieniem i chwilą co ciągle umiera i ginie… Urodziłam się w Grodnie, we wsi Baranowicze. Mamą moją i 6 dzieci była i jest zwykła religijna, pracowita kobieta. 

 

 



Stowarzyszenie Pomocy Polakom na Wschodzie Kresy - 25 - lecie działalności